Mam przyjaciół wśród praktykujących Buddystów na całym świecie. Należą oni do różnych tradycji i szkół buddyjskich, prowadzą różny styl życia. Niektórzy mają rodziny, niektórzy mieszkają w ośrodkach buddyjskich i cały swój czas poświęcają pracy dla swojej społeczności, niektórzy żyją bardziej samotnie, poświęcając się medytacji lub sztuce. Tak się jednak składa, że nie ma wśród nich ani jednej osoby, który była by w pełni wyświęconym mnichem lub mniszką.

Tymczasem jeśli zapytamy przeciętnego Kowalskiego o to, jak wyobraża sobie Buddystę, najprawdopodobniej przedstawi nam wizerunek mnicha w czerwonych lub żółtych szatach i z ogoloną głową. Buddyzm postrzegany jest jako religia klasztorna, mimo że spośród milionów praktykujących Buddystów na całym świecie mnisi stanowią niewielki procent. Skąd bierze się taki stereotyp? Dlaczego świecka większość nie znajduje odbicia w powszechnym wizerunku Buddyzmu?

Konwencjonalny model przedstawiania Sanghi — buddyjskiej społeczności — jest dwuwarstwowy. Warstwę wyższą stanowią mnisi, którzy postrzegani są jako „prawdziwi” Buddyści. Ich celem jest osiągnięcie Nirwany; przestrzegają oni tradycyjnych reguł moralności Vinaja oraz studiują święte teksty buddyjskie. Warstwę niższą stanowią świeccy praktykujący. Ich cele to jedynie osiągnięcie lepszego odrodzenia; praktykują proste rytuały i dewocję a ich zadaniem jest służyć mnichom.

Taki model myślenia o Buddyzmie jest powszechny. Skąd on pochodzi? Prawdopodobnie mamy tu do czynienia z podwójnym przekłamaniem. Buddyzm przez wieki rozwijał się w krajach Wschodu, w izolacji od zachodniej cywilizacji. Dla Zachodu został „odkryty” przez podróżników, chrześcijańskich misjonarzy i naukowców akademickich. Swoje własne wyobrażenia dodawali oni do obrazu dostarczanego im przez buddyjskich mnichów, będących w ich wyobrażeniu reprezentantami religii. Zachodni naukowcy, z których wielu było jednocześnie misjonarzami, zaakceptowali ten model ponieważ pasował do ich wyobrażenia wykształconej elity.

Tymczasem Buddyzm narodził się w lesie. Książę Siddhartha — przyszły Budda — w poszukiwaniu Prawdy wyrzekł się rozrywek i dostatniego życia i został wędrownym ascetą. Poświęcając się całkowicie ścieżce rozwoju duchowego poddał się surowym regułom ascetyzmu, żył samotnie w ostępach dżungli. Jeszcze po osiągnięciu Oświecenia przebywał głównie w leśnych ostępach, otoczony swoimi uczniami, którzy również wiedli życie pełne wyrzeczeń. Ci leśni pustelnicy z całą pewnością nie byli mnichami. W rzeczy samej, Sangha i kodeks życia klasztornego nie istniały w czasach Buddy. Budda i jego naśladowcy na pewno nie przypominali schludnych, czystych i gładko ogolonych duchownych w nienagannie wyprasowanych szatach; wyglądali raczej jak dzicy szamani w postrzępionych szatach skleconych z poszarpanych kawałków.

Tak więc źródeł Sanghi szukać należy wśród leśnych pustelników. Nie byli oni jednak kompletnie odcięci od reszty społeczeństwa. Budda budził spontaniczne oddanie wśród ludzi świeckich, którzy wspomagali go i jego ascetycznych uczniów dostarczając im jedzenia i ogólnie rozumianego wsparcia materialnego. Czasem odwiedzali go w jego leśnej pustelni, czasem Budda odwiedzał wsie i miasteczka, gdzie udzielał swoim uczniom nauk i duchowych porad, inspirował ich do uczciwego życia i osiągania oświecenia.

W ten sposób narodziła się pierwsza buddyjska społeczność, składająca się z dwóch skrzydeł: leśnych pustelników oraz świeckich wyznawców. Był między nimi bezpośredni i spontaniczny dialog.

Taki stan rzeczy nie mógł utrzymywać się długo, ponieważ w naukach Buddy zawarte było pewne napięcie. Były one bezkompromisowym wezwaniem do porzucenia świata i poświęcenia się odnalezieniu Prawdy. Jednocześnie Budda kładł nacisk na fakt, że jego nauki są uniwersalne, dotyczą wszystkich. Swoich pierwszych uczniów wysłał w szeroki świat, aby nauczali swoim przykładem innych. Jednak większość ludzi nie tylko nie mogła podążać za przykładem bezkompromisowych leśnych pustelników, ale zapewne nawet nie chciała. Tak więc po śmierci Buddy jego uczniowie musieli znaleźć sposób na przybliżenie jego nauk szerokiemu społeczeństwu.

Jako rezultat ogólnego zapotrzebowania zaczęły się rozwijać pośrednie formy praktykowania Buddyzmu. Najpierw, niektórzy leśni pustelnicy żebrząc i udzielając nauk zaczęli spędzać coraz więcej czasu w pobliżu osad ludzkich. Podczas pór deszczowych niektórzy czasowo osiedlali się tam, często na ofiarowanej im ziemi. Niektórzy z nich pozostawali po porze monsunów i osiedlali się na stałe, zamieniając swe szałasy na bardziej trwałe budowle. Z biegiem czasu, zamieniały się one w klasztory. Rozwinęło się osiadłe życie klasztorne, zostało skodyfikowane zestawem reguł i procedur, które stopniowo rozwinęły się do formy znanej dziś jako Vinaja.

Rozwinięcie się ustalonego życia klasztornego było pozytywną odpowiedzią na oczekiwania tych członków społeczeństwa, którzy chcieli kroczyć ścieżką Dharmy. Oferowało ono korzystne warunki do praktykowania, będąc jednocześnie w zasięgu tych, którzy nie do końca byli gotowi na całkowite wyrzeczenie się świata codziennego. Było jednak pośrednim stopniem porzucenia odpowiedzialności cywilnego życia bez ograniczeń i niewygód leśnej pustelni. Pozwalało ono praktykować Dharmę większej ilości ludzi.

W ten sposób w dwie lub trzy generacje po Buddzie mieliśmy społeczność buddyjską składającą się z trzech członów: leśnych pustelników, podążających za bezkompromisowym przykładem Buddy; osiadłych mnichów w klasztorach położonych na obrzeżach miast i wsi; oraz świeckich praktykujących, mieszkających w domach z rodzinami, z zaangażowaniem podążających za nauką Buddy. Wszystkie trzy człony pełniły ważną rolę i były potrzebne dla zdrowego rozwoju całości.

Mnisi w klasztorach szybko stali się specjalistami od tekstów, i to oni zaczęli decydować o tym jak rozumiany był Buddyzm i jak Sangha postrzegana była przez innych. Jako że ich styl życia był czymś nowym, byli oni pod nieustannym ostrzałem krytyki ze strony leśnych pustelników.

Mnisi w klasztorach byli zależni od społeczeństwa i potrzebowali jego uznania, aby móc przetrwać. Osiągnęli to poprzez modelowanie swojej roli w społeczeństwie na wzór Braminów. Stworzyli wzór według którego mnisi byli duchowną elitą, mającą wyłączność na dostęp do świętych tekstów dających wyzwolenie i pełniącą rolę nadrzędną nad świecką resztą. W tym modelu jedyną rolą świeckich wyznawców miało być wspomaganie swoich zwierzchników. Tak powstał model dwuwarstwowy, w którym ludzie świeccy podlegali mnichom a leśni pustelnicy byli całkowicie ignorowani. Bez wątpienia był to świadomie sterowany proces, który rozwijał się stopniowo na przestrzeni wieków. Już w kilka generacji po Buddzie stał się on dominującym wzorem, wzmacnianym i utrwalanym aż do czasów dzisiejszych. Model dwuwarstwowy był sposobem, w jaki mnisi w klasztorach przypisywali sobie rolę oryginalnej i autentycznej Sanghi, założonej przez samego Buddę.

Mimo że model dwuwarstwowy szybko stał się podstawowym sposobem w jaki Sangha widziana była przez ogół społeczeństwa, nie oddawał on rzeczywistości. Nadal wszystkie trzy człony egzystowały obok siebie. Wszystkie miały ten sam cel — osiągnięcie Stanu Buddy, wszystkie oferowały warunki do jego urzeczywistnienia (mimo iż leśne pustelnie stwarzały ku temu najlepsze warunki — przynajmniej tym, którzy byli w stanie w nich przebywać).

Każdy z trzech członów buddyjskiej społeczności potrzebował pozostałych i każdy przyczyniał się do duchowego rozwoju całości. Tam, gdzie rola jednego z nich bywała umniejszana, wkradał się zastój i negatywne zjawiska. To właśnie wysiłki członu klasztornego w celu określenia siebie jako centrum Sanghi przyczyniły się znacząco do upadku Buddyzmu w Indiach. Na przestrzeni wieków, odnowa zawsze przychodziła z leśnych pustelni lub z warstw świeckich. Tak powstawały nowe nurty: Mahajana i Wadżrajana. Oba te nurty duchowej odnowy miały swoje początki poza klasztorami.

Leśni pustelnicy byli pionierami, awangardą, bezkompromisowymi zdobywcami nowych terenów duchowości. To oni intensywnie medytując w odosobnieniu podtrzymywali żywy strumień duchowego doświadczenia. Będąc wolni od zarówno świeckich jak i klasztornych zależności mogli zawsze pozwolić sobie na krytykę i stawić czoła tendencjom pochodzącym z samozadowolenia kleru lub samsarycznego zagubienia świeckich mas. Nie byli jednak samowystarczalni. Bez doktrynalnego wsparcia ze strony klasztorów łatwo mogliby zagubić się w manowcach heterodoksji — jak to zdarzało się na poboczach Wadżrajany. Podobnie, bez kontaktów z ludnością świecką łatwo mogliby wyalienować się ze społeczeństwa.

Mnisi w klasztorach poświęcali się etycznemu stylowi życia i studiowaniu tekstów. Pilnowali spójności nauk buddyjskich oraz dostarczali bazy instytucjonalnej potrzebnej dla rozwoju Dharmy. Klasztory zawsze były blisko związane z ludnością świecką: potrzebowały jej materialnego wsparcia. Potrzebowały również medytujących pustelników, aby przypominali o ostatecznym celu dla którego te instytucje zostały stworzone, chroniąc je przed zbytnią instytucjonalizacją. Bez pozytywnej akceptacji roli warstwy świeckiej łatwo stawały się wyspami wyobcowanymi ze świata; taka alienacja cytowana jest jako najważniejsza przyczyna wymarcia Buddyzmu w kraju jego narodzin.

Świeccy Buddyści praktykowali Dharmę głównie poprzez akty oddania. Leśni pustelnicy oraz mnisi w klasztorach wywodzili się z tego społeczeństwa i utrzymywali się dzięki jego wsparciu. Świeccy praktykujący podtrzymywali związek Sanghi z całością społeczeństwa, chronili ją przed wyindywidualizowaniem się i społeczną alienacją. Jednak ludzie świeccy łatwo ulegali troskom codzienności. Potrzebowali bezkompromisowych przykładów leśnych pustelników oraz wsparcia instytucjonalnego i doktrynalnego klasztorów aby być w stanie pogodzić codzienne zajęcia z wyższymi aspiracjami.

Taki trójczłonowy model historycznej Sanghi może być bardzo pomocny w lepszym zrozumieniu procesów zachodzących w społeczności buddyjskiej dzisiaj. Wyzwolenie się z dwuwarstwowego stereotypu pozwala docenić obecną kontynuację dziedzictwa początków Sanghi. Przywraca należną pozycję świeckim praktykującym oraz indywidualistom praktykującym na odosobnieniach. Tymczasem nawet taki trójczłonowy model nie pasuje w pełni do obecnej rzeczywistości. Nowoczesne społeczeństwo jest o wiele bardziej płynne i elastyczne, niż było to w czasach historycznego Buddy, tak więc trudno będzie nam odnaleźć te trzy typy w ich oryginalnej, czystej formie. W dzisiejszych czasach prawie niemożliwe jest bycie leśnym pustelnikiem — i to bynajmniej nie dla tego, że mamy mniej dzikich lasów. Po prostu jest prawie niemożliwym takie odcięcie się od świata tak, jak zrobił to Budda i jego bezpośredni naśladowcy. Podobnie, wygląda na to że nie ma już obecnie warunków dla istnienia tradycyjnych klasztorów. Próby odtworzenia tych instytucji w krajach Zachodu wydają się być sztuczne i nietrwałe.

Co więcej, nie mamy już tradycyjnej grupy świeckiej. Zwiększona tolerancja w społeczeństwie, zanik modelu rodziny wielopokoleniowej, pozwoliły na wypełnianie roli rodzicielskiej nie będąc przy tym tak zajętym, jak to bywało w przeszłości. Samo słowo „świecki” straciło zupełnie swoje znaczenie i być może z powodu kojarzenia z modelem dwuwarstwowym oraz chrześcijańskich konotacji nie powinno być w ogóle używane.

Mimo że nie obserwuje się już tych trzech typów w ich czystej postaci, możemy zauważyć te trzy trendy czy style zarówno w Sandze jako całości jak i w życiu poszczególnych jednostek. Trend leśnych pustelników reprezentowany jest przez tych, którzy wykonują odosobnienia medytacyjne. Być może należałoby również zaliczyć tutaj niektórych artystów, którzy traktują sztukę w kategoriach rozwoju duchowego. Trend klasztorny wyrażany jest w istnieniu i rozwoju instytucji takich jak ośrodki buddyjskie, których członkowie mieszkają w nich i cały swój czas poświęcają pracy na ich rzecz. W końcu trend świecki reprezentowany jest przez wszystkich tych, którzy praktykują Dharmę pracując jednocześnie zawodowo i wychowując dzieci.

Każdy członek nowoczesnej społeczności buddyjskiej partycypuje do pewnego stopnia we wszystkich tych trzech nurtach ale w różnym stopniu. Dodatkowo, możemy zauważyć, że te proporcje zmieniają się nieustannie w czasie, w zależności od etapu naszego życia albo chwilowych możliwości. Na przykład rodzice wychowujący dzieci mogą okazjonalnie udawać się na odosobnienia, a z chwilą odejścia dzieci z domu ich możliwości praktykowania Dharmy zmieniają się diametralnie.

Jakie by nie były proporcje tych trzech nurtów w naszym życiu, musimy pamiętać że główną osią naszej praktyki jest Udawanie się po Schronienie do Trzech Klejnotów. Nie powinniśmy zapominać, że wyznawany przez nas styl życia i praktyki jest jedynie środkiem do realizacji nadrzędnych celów. Każdy z nas dąży do ich realizacji przy pomocy indywidualnej kombinacji tych trzech stylów życia i praktyki, zgodnie ze swoim usposobieniem, temperamentem, okolicznościami i stopniem duchowej dojrzałości.

Obecność i zgodne współistnienie wszystkich trzech trendów jest gwarancją duchowej jedności Sanghi. Było tak na przestrzeni całej historii Buddyzmu i nie sądzę, żeby dzisiejsze czasy były pod tym względem odmienne. Jedyna różnica jest taka, że dzisiaj nie istnieją one w czystej postaci a zamiast tego obecne są w różnych proporcjach w życiu każdego praktykującego.

Każdy z trzech stylów oferuje odmienne możliwości i przyczynia się do równowagi całości. Pustelniczy trend, samotnych praktykujących, otwiera nowe horyzonty duchowości i dostarcza wspólnego mianownika pozostałym dwóm stylom. Wnosi on do duchowej społeczności wgląd i realizację, bez których struktury buddyjskich organizacji były by martwymi instytucjami a życie rodziny Buddystów nie różniłoby się od życia innych rodzin. Indywidualni praktykujący mogą sobie pozwolić na świeże spojrzenie i konstruktywną krytykę pozostałych dwóch odłamów, co często zapobiega zastojowi i skostnieniu poglądów.

Trend klasztorny pozwala budować instytucje niezbędne do rozprzestrzeniania Dharmy w świecie. Te organizacje pozwalają wielu ludziom przekształcić aspiracje w konkretne osiągnięcia. Bez nich samotni medytujący pogrążają się w indywidualizmie a grupom świeckim brakuje korzystnych do praktyki warunków, pozwalających wyrwać się z kanonów codziennych zajęć.

W dzisiejszych czasach — gdy w pełni wyświęconych mnichów właściwie nie ma — pod pojęciem „trend klasztorny” można rozumieć tych wszystkich, którzy zaangażowani są w działalność w organizacjach buddyjskich i ośrodkach, i praca dla nich jest ich podstawowym zajęciem. Tego typu zaangażowanie pozwala na przykład realizować projekty wymagające dużej ilości pracy, jak budowanie ośrodków, albo wymagające zgromadzenia wielu osób w jednym miejscu, jak tłumaczenia wielkich objętościowo tekstów. Będąc uwikłanym w rozmaite „układy” i zależności, członkowie tej grupy często zmuszani są do daleko idących kompromisów.

Trend świecki jest w pewnym sensie najtrudniejszy, gdyż związany jest z aktywnościami łatwo prowadzącymi do zagubienia się w kombinacji Ośmiu Światowych Dharm. Przezwyciężenie tych niezbyt korzystnych warunków daje jednak ogromną siłę i determinację do praktyki, pozwala wycisnąć maksimum z pojawiających się możliwości. Świeccy praktykujący wnoszą do Sangi entuzjazm i doświadczenie życiowych sytuacji. To dzięki nim Sangha wchodzi w kontakt z szerokim społeczeństwem. To oni stanowią główną bazę materialną potrzebną do rozwoju i aktywności pozostałych dwóch członów buddyjskiej społeczności. Bez trendu świeckiego samotni medytujący mogli by pogrążyć się w alienacji a organizacje buddyjskie ulegały by skostnieniu, były by wrażliwe na ataki z zewnątrz i uleganie wewnętrznym złudzeniom. Wszystkie trzy trendy są jednakowo potrzebne i pełnią ważną rolę w utrzymaniu jedności Sangi. Tym niemniej można je uszeregować według warunków do praktyki, jakie oferują. Każdy z nich w różnym stopniu wspomaga praktykującego w jego wysiłkach. Trend pustelniczy oferuje najlepsze warunki do praktyki wyciszającej, najmniej rozpraszających emocji oraz zajęć zabierających czas. Niewielu jednak jest w stanie porzucić wszystko i tak ekstremalnie poświęcić się praktyce.

Trend świecki jest jego przeciwieństwem, daje jednak okazję do praktyki wglądu i mądrości relatywnej w sposób unikalny. Ci, którzy potrafią przekształcić niezbyt przychylne warunki zewnętrzne w bodźce służące ich rozwojowi, otrzymują dzięki temu ogromną pomoc. Trend klasztorny, uważany powszechnie za przykład skrajnego oddania praktyce, jest tak naprawdę zbiorem kompromisów. Jest on pod pewnymi względami etapem pośrednim pomiędzy praktyką osoby świeckiej a medytacją w odosobnieniu. Jest to też pośredni sposób odsunięcia się od światowych aktywności. Dużym jego plusem jest duża ilość czasu jaki można poświęcić na praktykę oraz bliski kontakt z innymi praktykującymi.

Ten obraz jeszcze bardziej zaciemniany jest przez fakt, że każdy praktykujący ma swoje indywidualne predyspozycje i potrzeby. Warunki, które mogą być bardzo korzystne dla jednej osoby, będą pozostawać niewykorzystane przez inne, mogą też okazać się przeszkodami dla jeszcze innych. Weźmy na przykład medytację w całkowitym odosobnieniu: potrzeba dużej dojrzałości oraz pewnego doświadczenia, aby móc w pełni wykorzystać wszystkie plusy takiej sytuacji. Dla wielu te warunki mogą się okazać zbyt ekstremalne i trudno mówić, że są one najbardziej korzystne.

Ta hierarchia warunków nie powinna być mylona z hierarchią osiągnięć. Duchowa realizacja wymaga stałego wysiłku; ktoś kto nieustannie zdobywa się na taki wysiłek w niezbyt korzystnych warunkach może osiągnąć znacznie więcej niż ten, kto mając nawet najlepsze warunki do praktyki nie czyni takich wysiłków.

Dodatkowo, bywają takie sytuacje gdy najtrudniejsze nawet warunki stają się bardzo korzystnymi, ponieważ popychają nas do przekroczenia swoich własnych ograniczeń. Zdefiniowanie i zrozumienie trójczłonowego modelu Sanghi pozwala nam lepiej zrozumieć wartość wszystkich trzech stylów życia i praktyki i docenić ich wzajemnie wspomagający i stymulujący efekt. Zrozumienie modelu trójczłonowego pozwala nam uwolnić się od powszechnego modelu dwuwarstwowego, przedstawiającego w krzywym zwierciadle społeczność praktykujących Buddystów. Szczególnie ważne jest to w krajach Europy i Ameryki Północnej, gdzie tradycyjnych mnichów właściwie nie spotykamy. Czy to oznacza, że ludzie w tych krajach nie traktują Buddyzmu poważnie?

To co sprawia że jesteśmy Buddystą to nie styl życia — chociaż nie można powiedzieć, że jest on bez znaczenia — a wewnętrzne zaangażowanie i najgłębsza motywacja. To, co liczy się najbardziej, to szczerość i oddanie z jakim udajemy się po Schronienie do Trzech Klejnotów, a tego nie można zmierzyć ani ocenić z zewnątrz w żaden sposób tylko na podstawie stylu życia.

Buddystą jest ten, kto udaje się po Schronienie do Buddy, Dharmy i Sanghi. To, czy praktykuje on na odosobnieniu, żyje jako mnich w klasztorze czy jest osobą świecką, czy też jego życie jest kombinacją tych trzech trendów w różnych proporcjach, jest sprawą całkowicie drugorzędną. To co się liczy, to głębokie i szczere zaangażowanie duchowe — styl życia jest mniej ważny.

Zbyszek Andruszkiewicz

(Wraz z Dorotą Krzyżanowską zaprosili Lamę Ole do Gdańska i zorganizowali jego pierwszy w Polsce wykład publiczny (na ASP w 1982 roku). Stworzył pierwszą gompę w Trójmieście w 1982 r. Od tego czasu uczeń Olego Nydahla. Od początku powstania ośrodka w Kucharach (w 1985 r.) aktywnie uczestniczył w jego budowie, przez 5 lat pełnił funkcję szefa ośrodka.Obecnie przebywa w Norwegii)