WSTĘP

Jesienią 1970 r. i wiosną 1971 r. mieliśmy szczególny powód do radości. Mogliśmy wysłuchać nauk BUDDY przekazanych przez KALU RINPOCHE, głównego nauczyciela Szkoły Karma Kagyu Buddyzmu Tybetańskiego. Jego nieograniczone współczucie dla wszystkich czujących i cierpiących istot, pozwoliło mu znaleźć czas, prawie codziennie, żeby nauczyć nas (małej grupy z Europy i Ameryki Północnej) podstaw drogi wiodącej do zakończenia cierpienia. Nauki miały miejsce w jego klasztorze we Wschodnich Himalajach a my nigdy nie będziemy w stanie wystarczająco mu za nie podziękować. Przedstawiony tu tekst zawiera notatki spisane po każdej lekcji wysłuchanej z ust Kalu Rinpoche, które teraz mogą być dostępne dla wszystkich. Nauki te są dostatecznym środkiem dla osiągnięcia mądrości o naturze umysłu, tej mądrości, która nas wyzwala.

Błogosławieństwo, jakie my wszyscy odczuwamy przez czytanie tej książki, a które wzrasta ustawicznie, gdy używamy jej dla naszej praktyki pochodzi od doskonałego BUDDY, wszechwiedzącego, wszechpotężnego GYALWA KARMAPY, nazywanego przez Tybetańczyków Klejnotem Spełniającym Życzenia, głowy naszej szkoły. W 1110 roku, urodził się on w pierwszym ciele, które jest dla nas bezpośrednio ważne, w nim właśnie przełamał się on dla pełnego Oświecenia. Pod nazwiskiem DUSUM KHYEMPA, „Znawcy Teraźniejszości, Przeszłości i Przyszłości” stał się siódmym ogniwem w linii przekazu wyjątkowo mocnych i skutecznych środków do osiągnięcia wyzwoleniu, nazywanych po Tybetańsku KAGYU, czyli ustna tradycja. Metody te zostały przekazane przez DORDŻE CZANG, (samą zasadę Oświecenia) i przeszły przez dwóch indyjskich joginów TILOPĘ i NAROPĘ do MARPY, który przeniósł je do Tybetu i przetłumaczył. Następnie nauki te przeszły do MILAREPY, a ten z kolei inicjował swego ucznia GAMPOPĘ, nauczyciela pierwszego KARMAPY.

Oprócz niego, również wielu innych Lamów czyni to samo z ich nieograniczonego współczucia dla wszystkich istot. Również i my ślubujemy, że nie zadowolimy się nigdy jedynie naszą własną wolnością i rodzić się będziemy dotąd, dopóki każda czująca istota nie otrzyma pomocy ku wyzwoleniu.

Hannah i Ole Nydahl.

CZTERY PODSTAWOWE MEDYTACJE

Nasze możliwości praktykowania prostych i skutecznych nauk prowadzących do wyzwolenia zależą od zrozumienia czterech prawd które rządzą naszą egzystencją:

  • CENNYM LUDZKIM CIELE
  • NIETRWAŁOŚCI
  • KARMIE
  • CIERPIENIU
Tak samo jak nie możemy uprawiać kwiatów w suchej ziemi, a tylko w dobrym gruncie, tak samo musimy posiadać właściwy punkt widzenia Prawdy abyśmy mogli jej doświadczyć. Jest to tak, jakbyśmy będąc tutaj chcieli gdzieś pójść. Nie możemy udać się tam dopóki nie wiemy gdzie to jest.Te myśli są dla nas całkiem nowe i dlatego trzeba je dogłębnie przemyśleć i to w ciągu dłuższych okresów czasu, a gdy to możliwe, po kilka razy dziennie, zanim będą mogły stać się podstawą dla tego wszystkiego o czym mówimy, myślimy i co czynimy.

Kiedy rzeczywiście zrozumiemy te cztery fundamentalne medytacje, wówczas rozwiną one nasze oświecenie i wolę do stania się w pełni oświeconym Buddą dla dobra wszystkich istot. Kiedy zobaczymy wszystko z tego właśnie punktu widzenia, będziemy wówczas postępować zgodnie z naukami i nie będzie to dla nas niczym trudnym. Staniemy się gotowi do długiej drogi, która jest przed nami i będziemy w stanie usunąć przeszkody, jakie się pojawią.

O CENNYM LUDZKIM CIELE

Ludzkie ciało, które dostarcza warunków dla pracy ku wyzwoleniu nazywamy CENNYM LUDZKIM CIAŁEM
Prawdopodobnie nie zastanawiamy się nad faktem, że w tym życiu staliśmy się ludzkimi istotami, jednak Budda, który widzi miliony żywotów i wszechświatów w przeszłości i przyszłości mówi, że urodzenie się człowiekiem jest tak samo trudne jak dla jednookiego żółwia morskiego przeciśnięcie głowy przez pierścień, który został wrzucony gdzieś do oceanów tego świata.

Większość umysłów przebywa w stanach egzystencji, których nie jesteśmy w stanie postrzegać naszymi zmysłami. Nie mogą one praktykować nauk Buddów i przez to nie są zdolne uczynić niczego dla wyzwolenia siebie. Albo cierpią tak bardzo, że ból uniemożliwia myślenie o czymkolwiek innym, albo też cieszą się tak bardzo, że nie troszczą się o praktykę. Niektóre z nich myślą o zaspokajaniu głodu i pragnienia, inne są tak opanowane przez zazdrość, że ustawicznie zajmują się tym jak zdobyć to, co posiadają inni. Zwierzęta nie są w stanie konstruktywnie pracować ze swoimi umysłami i tylko w tym ludzkim życiu posiadamy zarówno dosyć cierpienia, aby zainteresować się wyzwoleniem i jednocześnie, o ile zaistnieją odpowiednie warunki, posiadamy możliwość uwolnienia się z ciągłego koła odrodzeń, które są przyczyną tak wielkiego cierpienia. Osiągamy nasze ludzkie ciało jako rezultat pozytywnych działań dokonanych w poprzednich żywotach, jednakże gdy używamy go dla czynienia dobra w jednym dniu, a zła w innym, to jest ono dla nas bez korzyści przy śmierci. Wówczas, jeżeli praktykowaliśmy głownie pozytywne działania, doświadczać będziemy radosnych stanów umysłu jako rezultatu. Gdy praktykowaliśmy im przeciwne, to w rezultacie tego będziemy cierpieli. Zarówno dobro jak i zło są warunkami po wyczerpaniu się których przechodzimy w inne stany egzystencji w zależności od tego jakie skłonności znajdują się w umyśle. I tak w koło, od narodzin do śmierci i od śmierci do narodzin. Ciało ludzkie, które nie jest użyte do oświecenia dla dobra wszystkich istot można porównać do glinianego garnka. Kiedy ten się rozbije, tj. gdy umrzemy, to z naszego ciała nie ma już więcej żadnego pożytku. Z drugiej strony, Cenne Ludzkie Ciało jest podobne do naczynia wykonanego ze złota. Nawet rozbite posiada wielką wartość. Takie ciało pomaga nam w osiągnięciu wyzwolenia.

Urodziliśmy się podczas jednego z kilku krótkich okresów czasu w którym nauki w pełni oświeconego Buddy są znane, a nasi Nauczyciele pragną nam je przekazać. Dzięki temu posiadamy warunki do praktykowania. Nie wiemy przez ile milionów żywotów na różnych poziomach egzystencji będziemy musieli przejść zanim wszystkie konieczne warunki dla Cennego Ludzkiego Ciała zostaną ponownie zebrane, więc musimy użyć go właśnie teraz, gdyż szybko zbliża się ono do końca.

O NIETRWAŁOŚCI

Podobnie jak wszystko inne nasze Cenne Ludzkie Ciało nie jest trwałe i to jest następną rzeczą której musimy być nieustannie świadomi. Musimy uczyć się dostrzegać nietrwałość wszystkiego. Poprzez to zrozumiemy, że musimy praktykować Nauki właśnie teraz, że nie możemy czekać do jutra lub na inny dzień. Jeśli będziemy utrzymywać taką postawę przez cały czas, wówczas z tej świadomości wypływać będzie nasze działanie i unikniemy przez to wiele cierpienia. Wszystko co robimy powodowani myślą o trwałości rzeczy nie może skończyć się inaczej jak cierpieniem, gdyż nic nie jest trwałe.

Kiedyś przebywaliśmy w łonie matki, teraz rośniemy a wkrótce umrzemy. Myślimy zawsze, że nie nastąpi to akurat teraz, tym niemniej wszystkie istoty wszędzie muszą umrzeć, toteż nawet gdy jesteśmy młodzi nie wolno nam myśleć, że mamy dosyć czasu, ponieważ nie mamy go nigdy. Możemy umrzeć w każdej chwili, tak nagle jak świeczka zdmuchnięta przez wiatr. Wszyscy znamy ludzi którzy umarli młodo. Gdzie wówczas pójdziemy, nie wiemy, lecz małe są szanse na to byśmy znaleźli się w którymś z tych rzadko spotykanych stanów egzystencji gdzie, jak obecnie, mamy możliwość osiągnięcia wyzwolenia.

Musimy również uczyć się dostrzegać nietrwałość we wszystkim wokół nas. Gdy spojrzymy na rzekę z odległości to wydaje się nam nieruchoma, ale gdy zbliżymy się zobaczymy że ani jedna kropla wody nie pozostaje w tym samym miejscu. Wszystko powstaje i zanika. To co zebrane zostaje rozproszone. To co zbudowane, rozpada się. Nie wiemy nawet czy to co posiadamy przyniesie nam szczęście w tym życiu, czy stanie się przyczyną zmartwienia. Oto ilustracja tego punktu zaczerpnięta z jednej z nauk Buddy: Pewien mnich, uczeń Buddy znalazł klejnot spełniający życzenia swego właściciela o cokolwiek by on poprosił. Klejnot ten nie miał jednak specjalnej wartości dla mnicha który wyrzekł się wszelkiej własności. Dlatego zapytał on Buddę co ma z nim zrobić. Budda powiedział mu, żeby dał go pewnemu królowi. Zarówno mnich jak i król zastanawiali się nad tym bardzo jako że król już był bogaty a mich nie potrzebował niczego. Kiedy król przyszedł zapytać Buddę o powód, Budda powiedział: „Posiadasz więcej niż ktokolwiek inny i dlatego ciągle lękasz się, że to stracisz. Toteż właśnie ty potrzebujesz tego klejnotu bardziej niż ktokolwiek.”

Jeśli nauczymy się dostrzegać fakt że nic nie jest trwałe, jak wszystko powstaje, zmienia się i przemija, wówczas zaczniemy stopniowo rozumieć, że wszystko jest kombinacją różnych warunków które raz skupiają się razem a innym razem rozdzielają się i nie posiadają jakiejkolwiek własnej natury czy esencji. Rozumienie tego jest właśnie drogą prowadzącą poza uwarunkowaną egzystencję.

Jeśli jednak umrzemy wraz ze złudzeniem o rzeczywistości „Ja”, wówczas nie będziemy mieć żadnego wyboru i nasze wcześniejsze działania w pełni uwarunkują to co wówczas nastąpi. Jest zatem rzeczą życiowo ważną, żeby zanim umrzemy nauczyć się nauk mówiących nam o przyczynie i skutku, czyli o KARMIE.

KARMA

Karmą nazywamy te niezmienne i całkowicie bezosobowe prawa, które rządzą przyczyną i skutkiem. Wszystko zarówno wewnątrz jak i na zewnątrz co nazywamy naszymi „jaźniami” jest rezultatem czegoś co wydarzyło się wcześniej i stało się przyczyną późniejszego skutku. Karma odnosi się również do moralności. Doświadczamy nieprzyjemnych skutków niezdrowych przyczyn, i przyjemnych skutków zdrowych przyczyn. Wszystko co robimy, mówimy lub myślimy jest podobne do nasion, które dojrzewają często przez wiele żywotów zanim warunki dla nich zejdą się razem i w ten sposób zbierzemy z nich owoc. Trujące nasiona rodzą trujący owoc, zdrowe nasiona rodzą zdrowy owoc.

Przyczyną tego że robimy rzeczy które prowadza do nieprzyjemnych skutków i tego, ze nasz umysł jest z nimi związany jest podstawowa nieznajomość natury umysłu. Czyni ona naszą działalność podobną do wystrzeliwania strzał z łuku w mrok bez możliwości widzenia tarczy. Z tej całkowitej niewiedzy, której nie jesteśmy świadomi, powstaje nasze poczucie rozdwojenia na „Ja” i coś o czym twierdzimy, że różni się od niego. Ten błędny, dzielący rzeczywistość punkt widzenia prowadzi do sześciu trucizn umysłu: nienawiści, pożądania, głupoty, a następnie gniewu i zazdrości, chciwości i skąpstwa, dumy i egoizmu,. Te z kolei wyrażają się w dziesięciu niezdrowych działaniach ciała, mowy i umysłu, zabijaniu, kradzieży, seksualnym nadużyciu, kłamstwie, obmawianiu, gadulstwie i szorstkiej mowie, zawiści, złej woli i fałszywych poglądach. Te działania są złe, ponieważ prowadzą do cierpienia. To czego nie życzymy sobie i naszym bliskim, powinniśmy unikać aby nie czynić innym. Zamiast tego dobrze jest czynić dziesięć pozytywnych działań będących przeciwieństwem złych.

  • chronić życie innych istot
  • być hojnym na wszystkich poziomach
  • posiadać właściwą aktywność seksualną
  • mówić prawdę
  • mówić tylko wtedy gdy zachodzi tego konieczność
  • rozprzestrzeniać zgodę
  • mówić uprzejmie
  • być zadowolonym z własnego losu
  • posiadać współczucie dla wszystkich istot
  • posiadać wiarę w praktykę Nauk.

Z umysłem musimy pracować. Gdy umysł jest rozgniewany nastąpi szorstka mowa i agresywne działanie, a gdy umysł jest w dobrym stanie, wtedy i cała reszta jest dobra.

To, co zawierają nasze umysły obecnie i w chwili śmierci jest przyczyną wszelkiego szczęścia lub cierpienia. I tak doświadczamy świata w różny sposób w zależności od nastroju w jakim się znajdujemy. Jednego dnia wszystko jest piękne ponieważ jesteśmy szczęśliwi, innego dnia wszystko jest ciemne, dlatego, że znajdujemy się w złym nastroju.

W ten sposób dojrzewają owoce naszych słów, myśli i działań, a gdy umysł opuszcza ciało dzieje się to samo, tylko teraz wzloty i upadki stają się o wiele mocniejsze. Ptak wysoko w powietrzu nie rzuca wyraźnego cienia, ale kiedy usiądzie na ziemi, cień jego jest wyraźnie widoczny. W identyczny sposób manifestuje się nasza karma w chwili śmierci. Wówczas, ponieważ nie dochodzą do nas żadne wrażenia od zmysłów, umysł rozpoczyna projektowanie swojej własnej treści. Jeśli jest pełen dobrych wrażeń, to doświadczamy tego samego co w przepiękny dzień i następuje intensywna szczęśliwość, gdyż nie ma rozproszenia spowodowanego ciałem. W tym stanie umysł „otwiera się” i mówimy że ‚jest teraz w innym świecie’. Trwa on w tym stanie tak długo dopóki treść należąca do tego świata nie wyczerpie się w nim zupełnie. Po tym okresie budzi się w nim jego obecnie najmocniejsza skłonność i ta z kolei staje się przyczyną następnych doświadczeń wprowadzając go w ten sposób w następną sferę egzystencji. Toteż w zależności od tego, która z trucizn umysłu przeważa odradzamy się stale od nowa w jednym z sześciu światów. Trzy wyższe światy będące owocem dziesięciu zdrowych działań są światami bogów, półbogów i ludzi. Trzy niższe światy, owoc dziesięciu szkodliwych działań to piekło, oraz światy zwierząt i duchów.

Jeśli po okresie przejściowym powtórnie doświadczymy gniewu i nienawiści cierpimy wówczas bardzo, i często przez wyjątkowo długie okresy czasu, w ciągu których zawartość naszego umysłu wyczerpuje się, a działania które dokonaliśmy względem innych, nieustannie kierują się ku nam samym. Ta sytuacja jest tradycyjnie nazywana piekłem i odczuwa się ją tak realnie jak nasze życie tutaj lub senny koszmar.

Jeśli doświadczymy chciwości, pojawimy się wówczas w świecie duchów, gdzie nasz ustawiczny głód i pragnienie nie są nigdy zaspokojone.
Jeśli jesteśmy wyjątkowo głupi to stajemy się zwierzętami.
Jeśli czyniliśmy dobrze, ale kierując się egoistycznymi pobudkami będziemy doświadczać wielkiej radości dopóki nasze dobre czyny, myśli i słowa nie wyczerpią się. Jest to świat bogów.
Tylko wówczas, gdy czynione przez nas dobro wypływa ze współczucia i miłości dla innych jest ono dla nas naprawdę wyzwalające.
Jeśli jesteśmy zawistni, wówczas zachłannie patrzymy na dobra innych, pożądamy ich, jesteśmy rozdrażnieni i agresywni. W takim stanie jesteśmy półbogami.
Stajemy się ludzkimi istotami, gdy najmocniejsze jest pragnienie. Cenne Ludzkie Ciało uzyskujemy wówczas, gdy mamy wielką zasługę.
Jeśli przyjrzymy się uważnie temu co nas otacza i temu czego doświadczamy zobaczymy, że my wszyscy tutaj żyjemy w każdym z tych sześciu światów właśnie teraz. Pragnienia, egotyzm, zazdrość są nam dobrze znane. Często gdy nie panujemy nad sobą wpadamy w trzy niższe światy z powodu gniewu, chciwości i głupoty. Musimy zatem być nieustannie świadomi faktu, że znajdujemy się w samym środku uwarunkowanej egzystencji i posiadamy niewielką kontrolę nad tym, co się dzieje.

Nic nie jest przypadkowe. Posiadamy wspólną karmę z tymi, których lubimy lub nie lubimy, z tymi z którymi mamy wypadki, lub czyimi dziećmi albo rodzicami jesteśmy. Ta karma, dobra lub zła, jest przyczyną tego że mamy dobrą żonę, hałaśliwego sąsiada, czy kochających rodziców. Jest ona owocem naszych wcześniejszych słów, myśli i czynów, które obecnie dojrzewają. Nasze reakcje na te wydarzenia będą z kolei w tym, lub innym życiu, kiedy odpowiednie warunki się zgromadzą, przyczyną doświadczenia czegoś przyjemnego, lub nieprzyjemnego. Zazwyczaj działania karmy są dla nas trochę niejasne, gdyż jednocześnie zbieramy dobre i złe skutki. Nasze działania są kierowane niewiedzą i dlatego przeważnie pomieszane. Stąd może trudno zobaczyć jak te prawa działają.

Większość z nas posiada jednak ich mgliste zrozumienie. Wiemy o tym, że agresywni i gniewni ludzie mają często wypadki, że chciwi i skąpi cierpią i stają się niewolnikami swoich posiadłości. Znamy także uczucie wyrzutów sumienia z wielu przypadków w codziennym życiu. Dopóki nie będziemy w stanie widzieć bezpośrednio jak karma pracuje, musimy postarać się zrozumieć, że skoro pracuje obecnie to musiała pracować w przeszłości i że będzie także pracować w przyszłości. Jeśli działamy rozumiejąc to, zaoszczędzimy sobie i innym nieskończonych cierpień.

Wszystko posiada karmiczną przyczynę: to co znamy lub czego nie znamy, gdzieśmy się urodzili, jak wyglądamy, czy jesteśmy szczęśliwi lub smutni, każda choroba, nawet wszelkie odcienie kolorów na ogonie koguta. Nasze obecne ciało jest produktem wcześniejszej karmy i właśnie teraz stwarzamy jej przyszłe skutki. Przyszłość zależy od teraz i jedynym sposobem zatrzymania cierpienia jest powstrzymanie się od popełniania dziesięciu splamionych działań, a zamiast tego praktykowanie dziesięciu zdrowych działań.

Tak mało wiemy o przyczynach wszystkiego że musimy być dobrzy dla wszystkich istot. Wyzwalające Nauki podają nam całkiem proste wskazówki, których skłonności w naszych umysłach musimy się wystrzegać. Skłonności te są rezultatem egzystencji w których znajdowaliśmy się przed tym życiem i są często mocnymi przyzwyczajeniami, które prowadzą nas do cierpienia, jeśli nie jesteśmy wystarczająco ostrożni.

Jeśli często chorujemy, musimy pilnować się, by nie zabijać nawet insektów.
Jeśli nie mamy nigdy czegoś dosyć, musimy unikać brania tego czego nam nie dano.
Jeśli mamy problemy z współmałżonkiem, musimy wystrzegać się niewłaściwych zachowań seksualnych.
Jeżeli nikt nam nie wierzy, musimy czynić wszystko, żeby unikać kłamania.
Gdy nikt nas nie słucha, musimy wystrzegać się skłonności do bezmyślnego gadulstwa.
Gdy jesteśmy bardzo samotni musimy pilnować się by nie mówić źle o innych.
Gdy nigdy nie jesteśmy zadowoleni z tego, co otrzymujemy, musimy usunąć zazdrość z naszego umysłu. Gdy jesteśmy pogardliwie traktowani, to nie wolno nam reagować uczuciem złej woli, a gdy jesteśmy głupi, to musimy starać się ze wszystkich sił unikać złych poglądów.
Jeśli chcemy osiągnąć naturę prawdy musimy zrozumieć, że dobro prowadzi do dobra a zło do zła.

Tych całkiem prostych sprawdzianów umysłu możemy wszyscy używać i być ich świadomi. Możemy nawet znaleźć siłę do aktywnego czynienia dobra. Kiedy zrozumiemy karmę, to będziemy czynili tylko dobrze. Zobaczymy Buddę jako bardzo zdolnego lekarza, zrozumiemy święte nauki jako lekarstwa a sześć trucizn umysłu jako choroby. Zrozumiemy, że nie potrzeba nam trucizn, że nie czynią nas one szczęśliwymi, ale że są przyczyną wszelkiego cierpienia. Ciągle od nowa stwarzają one złą karmę i utrzymują nas w kole cierpienia. Musimy zatem traktować je jak źle zachowujące się dzieci, które trzeba nauczyć właściwego zachowania. Musimy je tak kontrolować, by nie stać się ich niewolnikami.

Jest to trudne, ale nie ma powodu do rozpaczy jeśli wyda się nam, że znajdujemy coraz więcej zła w sobie samym. Pierwszym krokiem jest czynić dobrze. Próba ta będzie podobna do małego płomienia, a błogosławieństwo Buddy do wiatru, który roznieci go w wielki ogień.

Błogosławieństwo umożliwi nam widzieć trochę więcej dobra, co znowu oczyści nasz umysł tak, że będziemy w stanie widzieć jeszcze więcej. W ten sposób otrzymujemy nowe błogosławieństwo i tak to już pójdzie dalej. W końcu staniemy się tak oświeceni, że nie upadniemy więcej, a przez to będziemy zdolni pomagać innym istotom. Będziemy mogli uczyć innych tego, co robić, żeby uniknąć cierpienia i pomagać im usunąć niewiedzę, przyczynę cierpienia.

O CIERPIENIU

Cierpienie jest ostatnią z czterech fundamentalnych prawd, których musimy być stale świadomi, żeby zbudować podstawę dla doświadczania prawdy.

Musimy zrozumieć, że cierpienie zawiera się we wszystkim co uwarunkowane, tak jak masło w mleku. Musimy również zrozumieć, że największa radość, jakiej moglibyśmy teraz doświadczyć i dla której jesteśmy w stanie tak wiele zrobić, jest wątłym cieniem tej szczęśliwości w jakiej oświecone istoty nieustannie przebywają. W końcu musimy zacząć dostrzegać i uświadamiać sobie to cierpienie, którego inni uwikłani w ten lub inny z sześciu światów muszą doznawać.

Jeśli uprzytomnimy sobie choć trochę to cierpienie, jakie jest wszędzie, wówczas zrobimy wszystko aby postąpić tak szybko i tak daleko na drodze Buddy, abyśmy rzeczywiście byli w stanie uczynić coś dla zakończenia wszelkiego cierpienia u innych istot i u siebie. Rozwiniemy kochającą uprzejmość i wielkie współczucie, przez co będziemy już blisko naszego celu, wszechwiedzącego, nieograniczenie współczującego stanu Buddy.

Pierwszym rodzajem cierpienia jest sama uwarunkowana egzystencja. Tworzy ją pięć agregatów, z których obecnie się składamy:
forma cielesna, odczuwanie, postrzeganie, skłonności umysłu i świadomość. Ciąży ono ustawicznie na wszystkich istotach, ale jego ciężar jest tak subtelny, że trudno go dostrzec w naszej, na ogół pomieszanej sytuacji, szczególnie, gdy nie znamy wolnego i nieuwarunkowanego stanu, prawdziwej natury naszego umysłu.

Budda powiedział, że wrażliwość nasza jest podobna do czucia rąk, a cierpienie uwarunkowanej egzystencji jest podobne do włosa leżącego na dłoni, który trudno odczuć. Istoty oświecone są tak wrażliwe jak gałka oczna na której nawet mały włosek sprawia ciągły ból.

Drugim rodzajem cierpienia jest smutek z powodu przemijalności wszystkiego. Kiedy szczęście w uwarunkowanym świecie kończy się, doświadczamy smutku.

Tak długo dopóki nie uwolnimy umysłu od trucizn, będziemy wznosić się i opadać wewnątrz sześciu światów. Dziś możemy czuć się bardzo szczęśliwi, ponieważ wcześniejsza dobra karma dojrzewa, ale gdy nie wykorzystamy tej możliwości w celu uwolnienia się od iluzji to umierając możemy łatwo dostać się w inne, niższe światy, gdy jakaś zła karma dojrzeje. Tak jak obecnie bogactwa zawdzięczamy wcześniejszej hojności, a chciwość na pieniądze doprowadzi nas do ubóstwa, tak samo przeżywać będziemy skutki złych czynów dokonanych w tym, lub w innym z niepoliczalnych wcześniejszych żywotów.

Nawet radość bogów kończy się. Przez niezmierzone okresy czasu cieszą się oni wielkim szczęściem. Bogowie bezforemni żyją nawet tak długo, że wydaje im się, że są nieśmiertelni. Jednakże ponieważ działania, które doprowadziły ich tutaj były dokonywane w złudzeniu „ego” i bez współczucia, nie były dla nich wyzwalające, i kiedy ich dobra karma się wyczerpie, ponownie wpadają oni w któryś z niższych światów.

Trzecim rodzajem cierpienia jest przygnębienie przejmujące i straszne, główny stan egzystencji większości istot. Jest to rodzaj cierpienia które dobrze znamy z naszego ludzkiego doświadczania, kiedy wszystko załamuje się wokół nas, kiedy umierają ci, których kochamy, kiedy dotknięci jesteśmy czymś bardzo bolesnym. W stanie egzystencji, gdzie nie posiadamy trwałych ciał ten ból odczuwa się jeszcze mocniej.

Skutków nienawiści i gniewu doświadczamy w tym co nazywamy piekielnymi światami. Istnieją różne piekła w zależności od siły i rodzaju umysłowej trucizny. To czego umysł doświadcza w tych stanach doświadcza w wyniku swojego przywiązania do umysłowych trucizn cierpiąc w granicach od siedzenia nago na śniegu do bólu bycia spalonym na popiół co powtarza się stale od nowa.

Możemy spędzić tutaj nieprawdopodobnie długie okresy czasu w ciągłym cierpieniu. Budda i nasi święci lamowie mówią nam, że istoty znajdujące się tutaj są tak liczne jak ziarnka kurzu pod stopami.

Tak liczni jak ziarnka piasku na brzegu są ci, którzy stali się duchami od przeważającej w nich chciwości i skąpstwa. Oni również cierpią straszliwie. Pragnienia ich skoncentrowały się teraz wokół głodu i pragnienia a nie są oni w stanie znaleźć niczego co by ich zaspokoiło. Stają się oni również źli, jedni przeciwko drugim i cierpią bardzo z tego powodu. Cokolwiek by znaleźli dla zaspokojenia swego głodu i pragnienia, to znika im to, lub pali jak roztopiony metal. W takim świecie spędza się kilkaset lat.

Jak cierpią zwierzęta możemy sami zobaczyć. Większość z nich żyje na dnie mórz lub pod ziemią. Polują one i na nie się poluje. Są wystraszone, głodne i chore. Wiele z nich wykorzystuje się do pracy, są często maltretowane, albo brane na pokarm, odzież lub ozdoby. Swój stan zawdzięczają głupocie. Nie potrafią one znaleźć tego co prowadzi do szczęścia, nie wiedzą co jest szkodliwe lub pożyteczne i przez to stale robią to co prowadzi do cierpienia. W trzech wyższych światach osiągniętych dzięki dziesięciu zdrowym działaniom znajduje się bez porównania mniej istot niż w niższych światach.

Liczbę ich można porównać do liczby gwiazd na nocnym niebie. One także znoszą cierpienie. Tych spośród nich którzy wykorzystują swe możliwości do znalezienia wyzwolenia jest tak niewiele jak gwiazd widocznych w biały dzień.

Cierpienie bogów polega głównie na tym, że muszą umrzeć lękają się oni tego bardzo, gdyż wiedzą, że tylko coś gorszego może po tym nastąpić. Bogowie posiadający formę umierają przez siedem dni i cierpią bardzo rozmyślając nad tym, gdzie przyjdzie im się odrodzić. Bogowie bezforemni umierają nagle, lecz i oni wpadają do któregoś z pięciu niższych światów gdzie istnieje wiele cierpienia.

Największym cierpieniem półbogów jest ich ciągła kłótliwość i zazdrość co czyni ich życie pozbawionym radości. Walczą między sobą i z bogami, a wynikłe stąd cierpienie prawie całkowicie przesłania im to czego doświadczają w chwili śmierci. Są wówczas zwykle tak pełni nienawiści i gniewu, że mają potem bardzo bolesne odrodzenie.

Ostatnim z wyższych światów jest nasz ludzki świat i badając go możemy łatwo zobaczyć, że nie da się go porównać ze stanem wyzwolenia, że jest nietrwały i pełen cierpienia. Do głównych cierpień tutaj należą narodziny, starość, choroby i śmierć. Przybyliśmy tu ze stanu przejściowego między naszym ostatnim życiem a obecnym. Z powodu pragnienia i starej karmy przyłączyliśmy się do jaja w łonie matki w momencie zapłodnienia i kiedy zostaliśmy w ten sposób poczęci nastąpiło duże cierpienie. Nasi Lamowie, którzy przechodzą przez te procesy w pełnej świadomości mówią, że pobyt w łonie nie jest przyjemny a samo urodzenie sprawia im wielki ból.

Ci z nas którzy doświadczają starości słabną fizycznie i umysłowo. Męczą się szybko i nie posiadają już tych zmysłowych przyjemności jak dawniej. Stają się również bardziej podatni na choroby – nasze trzecie cierpienie. Sprawia to ból a nasza wolność robienia tego, co lubimy znika.

Choroby wywołują często lęk przed śmiercią, a to nasze czwarte główne cierpienie jest bardzo bolesne, jeśli nie mamy pojęcia co się wówczas dzieje lub co ma się wydarzyć. Wszystkich i wszystko musimy wtedy opuścić, często w warunkach fizycznego cierpienia.

W ciągu naszego życia dotyka nas cierpienie z powodu oddzielenia od tego co lubimy i bycia z tym czego nie lubimy, nie osiągania tego czego chcemy i konieczności pilnowania tego co nagromadziliśmy. Większość ludzi w świecie żyje biednie i źle, ale nawet gdy jesteśmy bogaci to cierpią nasze umysły. W wielu miejscach trwają wojny, nawet wśród rodzin często dochodzi do kłótni, wszystko jest niepewne. Obecnie posiadamy trudne do osiągnięcia ludzkie ciało, świadomość nietrwałości wszystkiego i konieczne zrozumienie, że musi być wykorzystane właśnie teraz. Znamy działania prawa karmy, zrozumienie niekończącego się cierpienia zawartego w całej uwarunkowanej egzystencji i mamy powód żeby w końcu coś z tym zrobić. Następnym krokiem jest prosić o pomoc tych, którzy przed nami przebyli drogę prowadzącą do kresu cierpienia, i osiągnęli poziom, z którego naprawdę są w stanie pomóc wszystkim istotom. Uczynimy to przez wzięcie schronienia w Buddzie, Naukach i w tych którzy nam je przekazują i są mistrzami zarówno życia jak i śmierci, w naszych Świętych Lamach.

SCHRONIENIE

Jedyne schronienie które może nam pomóc istnieje poza uwarunkowaną egzystencją. Przyjęcie takiego schronienia jest czymś podobnym do posiadania gleby, na której małe nasiona naszego dobra znajdą warunki dla szybkiego i pewnego rozwoju. Posiane dobro zaowocuje z pożytkiem dla nas i dla wszystkich istot.

Weźmy inny przykład: gdybyśmy przechodzili przez jakiś górzysty i pełen dzikich zwierząt kraj w drodze do innego bardzo przyjemnego miejsca, to byłoby wielką pomocą dla nas, gdyby ktoś pomógł nam uniknąć niebezpieczeństw i doprowadził nas do celu. Tak właśnie czyni Schronienie, ochraniając nas przed czynieniem tego co prowadzi do cierpienia i ukazując nam drogi wyjścia poza nie. Jesteśmy jak ślepcy, których schronienie prowadzi bezpiecznie.

Pierwszym schronieniem jest dla nas Budda, w pełni oświecony i przebudzony ze snu niewiedzy, oczyszczony z wszystkich zaciemnień. Pracuje on dla dobra wszystkich, zna nasze myśli i uczy nas w taki sposób jaki jest konieczny. Jego współczucie jest bezgraniczne. Skłaniamy się przed Buddą z wielkim oddaniem.

Tysiące razy w tej epoce świata, okresie rozciągającym się na niezliczoną ilość lat, Budda przychodzi i naucza wśród ludzi. Naszym historycznym Buddą jest Siddharta Gautama Siakjamuni, czwarty w tej epoce. Około 2500 lat temu ludzie byli gotowi do otrzymania nauk od w pełni oświeconego Buddy. Siakjamuni przez wiele żywotów dzięki pozytywnym działaniom i niezłomne dążenie do oświecenia dla dobra wszystkich istot zgromadził tak wielką zasługę, że posiadł w końcu wystarczającą mądrość i współczucie by stać się Buddą. Opuścił stan niewypowiedzianej szczęśliwości w której przebywał, znalazł parę odpowiednich rodziców i urodził się wśród nas. Lata młodości i rozwoju przesłoniły w nim nasienie doskonałego oświecenia które przyniósł w sobie, lecz w wieku około trzydziestu lat, kiedy miał już ustabilizowaną sytuację życiową, spotkał się z trzema rodzajami cierpienia: starością, chorobą i śmiercią. To obudziło w nim wielkie współczucie dla wszystkich żyjących i cierpiących istot. Zrozumiał, że musi wyrzec się wszystkiego i udać się do miejsca, gdzie będzie mógł znaleźć sposób na wydostanie się z uwarunkowanej egzystencji, która tak długo wiąże wszystkie istoty z cierpieniem. Przez kilka lat medytował nad naturą Prawdy. Pewnej nocy podczas pełni księżyca w północno-indyjskim stanie Bihar, gdzie wszyscy Buddowie, którzy zapoczątkowują nowy okres w którym święte nauki są znane, osiągają pełne oświecenie, przedarł się przez ostatnie zasłony niewiedzy, ujrzał rzeczy jakimi naprawdę są i osiągnął w ten sposób ostateczne wyzwolenie. To co zobaczył przekazał dalej poprzez trzy poziomy nauk, które są znane jako Święte Nauki i które stanowią dla nas drugie Schronienie. W tych naukach cztery podstawowe medytacje opisane powyżej są pierwszym krokiem wspólnym dla wszystkich.

Nauki te są tym czego potrzebuje nasz umysł w celu poznania samego siebie. Działanie tych nauk na sześć trucizn umysłu podobne jest do działania lekarstwa na choroby ciała. Dopiero gdy posiadamy całkowitą kontrolę nad naszymi umysłami, możemy obejść się bez lekarstwa, lecz nie wcześniej. Najpierw musimy przestudiować nauki, a gdy je poznamy będziemy mogli rozwijać się przez praktykę aż osiągniemy pełne oświecenie. Wiara umacnia się w nas w miarę tego jak nasza praktyka ukazuje nam jasno ich prawdziwość. Jest to podobne do człowieka, który rozpoczyna od małych rzeczy a kończy na wielkich osiągnięciach.

Wspólnota Praktykujących, czyli ci którzy stosują Nauki w życiu stanowi dla nas trzecie Schronienie. Dzięki nim uczymy się zrozumienia dwóch poprzednich Schronień i dlatego istnieje słuszny powód dla okazywania im wdzięczności.

W Buddyzmie Południowym, Małej drodze, przyjmujemy potrójne schronienie dla siebie, ponieważ nie możemy już dłużej tolerować własnego cierpienia.
W Buddyzmie Północnym, Wielkiej Drodze, przyjmujemy Schronienie dla dobra wszystkich czujących istot, gdyż nie jesteśmy w stanie myśleć tylko o swoim własnym wyzwoleniu, gdy cierpią inne istoty. Tutaj także przyjmujemy dodatkowe schronienie w Lamie, który jest emisariuszem Buddy. Przekazuje on nam nauki i pomaga nam na naszej ścieżce.
Lamowie są znani pod nazwą Bodhisattwów, czyli „Oświeconych i oczyszczonych”. Ich umysły funkcjonują na tak wysokich poziomach, że nie rodzą się wśród nas z jakiś karmicznych powodów. Przemienili trucizny umysłu w mądrość i dlatego nie są już więcej związani przez egzystencję w sześciu światach. Lamowie rozróżniają dla siebie dziesięć poziomów bodhisattwy, zgodnie z którymi manifestuje się ich promieniowanie. Żyją oni tutaj ze względu na nas w ludzkich ciałach które możemy postrzegać zmysłami nie jako ograniczone ‚osoby’, ale jako przejawy współczucia którymi jest oświecenie samo w sobie. Miłość można porównać do elektryczności, a Lamowie są tymi, których ‚instalujemy’ w naszych domach. Przykładami istot oświeconych na najwyższych stopniach są Gyalwa Karmapa, Dalai Lama, Dudjom Rinpoche, Sakya Pandita i inni wielcy Lamowie.

Jeśli podążamy śladami tybetańskiej gałęzi Buddyzmu Północnego, czyli Diamentową Drogą – wyjątkowo skutecznych, tajemnych metod i nauk prowadzących do osiągnięcia stanu Buddy w tym życiu – to musimy przyjąć również Schronienie w tak zwanych Trzech Korzeniach. Są to Lama, nauczyciel podobny Buddzie. Jidam; Święta Forma, moc niezwykle łatwo usuwająca złudzenie naszego ‚ja’ jako czegoś oddzielonego od całości oraz Opiekunowie, strzegący Nauk. Z tych korzeni powstają błogosławieństwa, duchowa moc i aktywność, które są konieczne dla osiągnięcia szybkiego postępu. O nich dowiemy się więcej trochę później. Schronienia pomagają nam rozwijać się z poziomu na poziom, aż osiągniemy zjednoczenie z naszym Lamą. Jesteśmy podobni do uczniów, kiedy nauczyciel nauczy nas wszystkiego, wówczas umysł nasz staje się jednym z umysłem nauczyciela.

Gdy mamy dwie szklanki wody, jedną z brudną wodą, a drugą z czystą, to woda jako taka jest taka sama w obu przypadkach. Również nasze umysły i umysł Buddy są tym samym. My jednak posiadamy jeszcze niewiedzę i sześć trucizn umysłu, podczas gdy on przemienił swój umysł w mądrość. My widzimy wszędzie różnice, podczas gdy on widzi jedność. Gdybyśmy nie posiadali już teraz natury Buddy, nic nie byłoby w stanie nam pomóc. Żadne mycie nie uczyni kawałka węgla białym. Praca z naszym umysłem podobna jest do usuwania brudu z diamentu. Przyjęcie Schronienia oznacza praktykowanie. Przyjmujemy więc codziennie z wielkim poświęceniem Schronienie, zanim sami nie osiągniemy oświecenia i będziemy mogli stać się Schronieniem dla innych.

Dla dobra wszystkich czujących istot czynimy wszelkie dobro w celu szybkiego osiągnięcia stanu Buddy


Powyższy tekst pochodzi z broszury wydanej w Krakowie w 1977 roku przez Jednotę Braci Polskich w tłumaczeniu Władysława Czapnika. Niektóre sformułowania i pisownia użyte w oryginalnym tekście wyszły już z użycia i zostały zmienione.Kalu Rinpocze (1905 – 1989)
Głowa szkoły Szangpa Kagyu. Pierwsze nauki pobierał od swojego ojca Karma Legsze Drajang, ucznia Lodro Taje, Mipama Rinpocze i Dziamjang Cientse Łangpo. W wieku 15 lat udał się na 10 lat do głównego klasztoru szkoły Karma Kagyu w Palpung na intensywne studia. Podczas tego czasu skończył tradycyjne 3-letnie odosobnienie. Pobierał nauki od 15 Karmapy i innych wielkich nauczycie ruchu Rime. Od 26 roku życia przez kolejne 15 lat praktykował jogiczne praktyki w górskich jaskiniach wschodniego Tybetu. Po powrocie do Palpung otrzymał cały przekaz szkoły Szangpa Kagyu od Drupon Norbu Dondrub. Został nauczycielem medytacji 16 Karmapy, który rozpoznał go jako emanację aktywnoci Dziamgona Kongtrula Lodro Taje. Po agresji chińskiej na Tybet osiedlił się w Sonadzie obok Dardżelingu. Od 1971 na życzenie 16 Karmapy jeździł na Zachód zakładając orodki i budując stupy. Przez wielu uważany za współczesnego Milarepę.