Z punktu widzenia prawdy absolutnej krąg cyklicznej egzystencji jest pozbawiony jakiejkolwiek prawdziwej rzeczywistości, lecz dopóki umysł jest przytępiony niewiedzą, pozostaje on nieświadomy tego i stwarza swoją własną rzeczywistość. W umyśle każdej jednostki rozwija się bardzo subtelna idea „ego” czy „ja”, poczucie tożsamości które stopniowo utrwala się i staje tym, co nazywamy „lgnięciem do ego”.

Idea „ja” automatycznie pociąga za sobą ideę „innego”. Odkrywamy, że funkcjonujemy w świecie dualizmu. Nasz umysł jest pod wpływem sposobu w jaki osądzamy nasze związki z innymi. Niektóre osoby uważamy za bliskie nam, inne zaś za dalekie. W stosunku do jednych odczuwamy przywiązanie, w stosunku do drugich – nienawiść. Takie reakcje sprawiają, że umysł jest stale niepokojony przez pięć podstawowych stanów emocjonalnych, które określają nasze zachowanie i w konsekwencji wywołują kolejne reakcje. Gdy owe zwielokrotnione reakcje dojrzewają, ich wpływ determinuje formę świata, który nas otacza.

Faktycznie więc świat, w którym żyjemy nie jest czymś innym niż tylko iluzorycznym wytworem pomieszanej aktywności umysłu. Jest wytworem umysłu, nie posiadającym żadnej prawdziwej realności. Dopóki jednak tego nie pojmiemy, tkwimy w przekonaniu że świat istnieje. W związku z tym, gdy działamy czynimy to w przekonaniu, że nasze aktywności są ważne i że będą miały jakiś wpływ na świat dokoła nas.

Przypomina to stan snu i śnienia. We śnie jesteśmy przekonani, że świat stworzony przez nasz umysł jest realny, więc tracimy energię podejmując różnego rodzaju działania w celu zmiany biegu wypadków. Gdy nie odnosimy sukcesu – cierpimy i czujemy się zawiedzeni. Dokładnie to samo wydarza się w czasie naszego życia na jawie. Wszelkie działania, które podejmujemy w naszym życiu codziennym są ukierunkowane na osiągnięcie spełnienia naszych pragnień, lecz często wysiłki nasze nie przynoszą pozytywnego rezultatu. Nawet jeśli osiągamy to czego szukaliśmy, z kolei musimy stawić czoła możliwości utraty naszego sukcesu. Bez względu na to co czynimy by uniknąć straty, musimy być gotowi na jej pojawienie się… Innym razem robimy wszystko co możliwe by jakaś sytuacja zaistniała, a mimo to jest ona nieuchwytna. Całe nasze życie jest wypełnione frustracją. Gdy pada deszcz nie lubimy wilgoci, gdy nie pada martwimy się suszą.

Nic nie jest doskonałe. Wszystkie te reakcje wynikają z żądań „ego” – dlatego też Budda nauczał, że lgnięcie do „ego” jest korzeniem cyklicznej egzystencji.

Wszystkie podstawowe emocje, których doświadczamy: pożądanie, gniew, ignorancja, zazdrość i duma – z założenia mają na celu przynieść jakiś pożytek naszemu „ego”. Gdy działamy impulsywnie, powodowani emocją, ma to na celu utrzymanie istnienia „ego”. Prowadzi to nas do wykonywania wielu negatywnych działań, jako wsparcia dla „ego” – wszystkie one przynoszą w rezultacie cierpienie. W momencie śmierci wszystko co posiadamy, władza, bogactwo, których nagromadzenie zajęło nam tak wiele czasu będą musiały zostać porzucone. Z drugiej strony, nie będziemy chcieli zabrać ze sobą wszystkich rezultatów negatywnych działań, które w intencji „ego” wykonaliśmy, lecz tak niefortunnie się składa, że nie mamy wyboru. Karma, którą nagromadziliśmy podąża za nami i właśnie w tym momencie zaczyna sprawiać nam wiele cierpienia.

Jeśli uważnie zastanowimy się nad niezadowalającą naturą zwykłej światowej egzystencji, rozpoznamy iż główną jej cechą jest cierpienie. Powinniśmy wobec tego dążyć bezpośrednio do stanu Buddy i odwrócić umysły od światowych wartości. Taka decyzja jest mocną podstawą dla naszej duchowej ścieżki, dlatego też zostało powiedziane, że wyrzeczenie jest nogami naszej medytacji, na których wędrujemy ku pełni oświecenia.

Jako istoty ludzkie często znajdujemy się w sytuacji, w której musimy podjąć decyzję dotyczącą ścieżki: którą wybrać? Przypomina to rozdroża, gdzie mamy możliwość wybrania ścieżki w prawo lub w lewo. Jak dokonujemy wyboru? Zależy to od ilości niewiedzy i stopnia przebudzenia w naszym umyśle. Jeśli pozostaniemy w ignorancji, będziemy wciąż pewni, że możemy w tym świecie znaleźć trwałą szczęśliwość, tak więc wszystkie nasze wysiłki będą skierowane ku osiągnięciu szczęścia dla siebie lub ku unikaniu cierpienia. Jednak dopóki pozostajemy w niewiedzy, jeśli chodzi o realność tego świata, wszelkie nasze wysiłki będą daremne. Nie będziemy w stanie stworzyć długotrwałego szczęścia. Wciąż kontynuujemy cierpienie z życia na życie, krążąc z jednej formy istnienia do drugiej. Jeśli jednak wybierzemy przytomność, oznacza to nasze zrozumienie faktu, że cykl egzystencji charakteryzuje się cierpieniem. Jedynym sposobem zakończenia raz na zawsze cierpienia jest dążenie do stanu Buddy i całkowite przekroczenie zwyczajnej, światowej egzystencji.

Jest to więc decyzja, którą musimy podjąć jako istoty ludzkie, musimy też podjąć ją teraz, jeśli chcemy aby wywarła ona jakikolwiek wpływ na naszą przyszłość. Jeśli będziemy czekać do chwili śmierci, wówczas będzie już za późno.